Wszystkie drogi prowadzą do …

 

Pamiętam jak na początku 2016 roku wyciągnąłem zeszyt i zapisałem w nim 30 marzeń jakie chciałbym spełnić w tymże roku. Jednym z nich była podróż do Rzymu. Od zawsze marzyłem by na własne oczy zobaczyć i poczuć tą historię, która się znało jedynie z filmów, zdjęć i książek.

Niestety Rzymu w tamtym roku nie odwiedziłem. Ale dostałem więcej niż chciałem. Otrzymałem możliwość wyjazdu na roczny wolontariat do Włoch. Zrobiłem to i jestem bardzo wdzięczny ze to szczęście, które mnie spotkało.

Ale co się odwlecze to nie uciecze. Nadszedł w końcu ten styczniowy dzień, w którym razem z dwiema wspaniałymi wolontariuszkami wsiedliśmy do Flixbusa i udaliśmy się do Romy. Ponad 600 km. 9 godzin jazdy. 5 euro za bilet. Tak, 5 euro! Czasem można trafić na promocję i my mieliśmy to szczęście. A w drodze do Rzymu bawiliśmy się wyśmienicie. Niektórym nawet urosły wąsy:

img_20170127_170220

Muszę przyznać, że była to dość długa, ale jedna z najzabawniejszych podróży w autobusie jakie przeżyłem. Jak to się mówi, nieważne miejsce tylko ludzie i jest w tym ziarno prawdy. Po 9 godzinach podróży dotarliśmy na miejsce. Okazało się, że w Rzymie są 2 dworce autobusowe o podobnej nazwie (Termini, Tiburtina) i akurat wysiedliśmy w tym, który jest położony dalej od naszego hostelu. Jednak szybka podróż rzymskim metrem pozwoliła nam sprawnie dostać się na główny dworzec. Stamtąd już tylko 10 minute spacerem do hostelu i jesteśmy na miejscu (drugie tyle zajęło znalezienie wejścia do recepcji hostelu). Każde doświadczenie czegoś uczy. Na miejscu spotkaliśmy drugą część załogi – kolejne 3 jakże urocze wolontariuszki z Bolzano. W sumie to daje nam jednego faceta (mnie) i 5 dziewczyn. No narzekać nie ma co chyba 🙂

No to po całym dniu w trasie, trzeba by odpocząć, odespać i zabrać siły na następny dzień…chyba żartujecie! Właśnie dopiero pojawiła się ekscytacja, bo jesteśmy w historycznym miejscu. Po chwili ruszamy więc na miasto by zobaczyć Romę wieczorową porą.

Po godzinie marszu udaje nam się dotrzeć do pierwszego miejsca jakie obowiązkowo trzeba zobaczyć – Fontanna di Trevi:

img_20170127_220805

Tak nawiasem to dosłownie każdy zakątek tego miasta pachnie historią. Niesamowite przeżycie. Nie mam pojęcia jak wygląda to miejsca za dnia (zapewne tak jak na zdjęciach), ale na pewno jest warte zobaczenia nocą.

Jak już odwiedziliśmy to miejsca, to trzeba pójść za ciosem. Udajemy się w kierunku wizytówki miasta, czyli koloseum. Już po 20 minutach spaceru w oddali dostrzegamy ten obiekt. Wydaje się jakiś mniejszy niż w rzeczywistości. Jak się pokazało po kilku minutach marszu, było to tylko złudzenie. W oddali widzieliśmy bowiem jedynie „ogryzioną część”. Z bliska rzeczywiście robi wrażenie:

img_20170127_225254

Po 30 minutach rozkoszy widokiem koloseum, uznaliśmy że idziemy za ciosem i udamy się do Watykanu, aby zobaczyć bazylikę św. Piotra.

8 stacji metra i jesteśmy już blisko. Po 15 minutach spaceru jesteśmy na miejscu. Plac jest odgrodzony płotem i nie można w nocy wejść na środek. Również nie ma takiego wdzięku jakiego można się spodziewać. Ja tam jeszcze wrócę, za dnia!

Nie wiem kiedy zrobiło się po północy i trzeba znaleźć w jakiś sposób drogę powrotną do hostelu. Niestety oznakowanie transportu miejskiego nie jest wizytówką miasta. Błądziliśmy dobre 30 minut, czekając w końcu na jakiś tramwaj. Dezinformacja co do godzin zamknięćia metra byłą niesamowita. W końcu okazało się, że jednak mozęmy jeszcze wrócić metrem. Wieć ok 1 w nocy odjeżdżamy i udaje nam się dotrzec na główny dworzec i do hostelu. No to teraz można się przespać. Był to obifty w widoki spacer jak na zaledwie 4 godziny. Ale czego się nie robi dla wrażeń.

Następnego dnia wyruszamy na zwiedzanie miasta. Już na samym początku spotykam Polaka, tego chyba najbardziej znanego we Włoszech:

img_20170128_100925

Widoków po drodze co niemiara. Zdążamy do pierwszego głównego celu dnia. Schody hiszpańskie na Piazza Spagna to jedno z najbardziej zatłoczonych miejsc w Rzymie:

img_20170128_113959

A oto przesławne schody:

img_20170128_113220

Na uwagę za sługuje fakt, że co 5 metrów można kupić selfie stick. A nawet jak się stoi w miejscu, to można mieć 10 okazji do kupienia tego sprzętu 🙂 Biznes drogą nie chodzi, a jednak…chodzi 🙂

No to idziemy dalej. Po kolejnych 25 minutach spaceru w zatłoczonym mieście docieramy na Piazza Venezia:

img_20170128_120955

Ale widok z góry też zacny:

img_20170128_123114

Po kolejnych 15 minutach spaceru zdążamy ponownie do koloseum. Za dnia można je obejść wokoło. Do środka tym razem nie wchodzimy. Kolejki drogie, a bilet trochę kosztuje.

img_20170128_131020

Bende go zjad!

img_20170128_132620

No to pozdrawiam Państwa prostu z pod koloseum:

img_20170128_133237

Zapomniałem dodać, że po drodze spotkaliśmy jeszcze jedna wolontariuszkę z Bułgarii (wolontariat robi w Neapolu), także liczba dziewczyn zwiększyła się do 6. Uff…basta:

Jesteśmy całkiem blisko morza i tam też zdążamy, aby spotkać się z pozostałymi dziewczynami. Podróż trwa około godziny. Trzeba się udać metrem na zachód i przesiąść na pociąg. Ale warto!

Daj Pan na jedzenie dla biednego wolontariusza!

img_20170128_153458

I jest, pizza! Można już pójść na plażę i cieszyć się wspaniałym smakiem:

img_20170128_160026

…znaczy się widokiem oczywiście:

img_20170128_161719

Po ponad 1,5 godziny spędzonych w tym miejscu czas wracać. I przynajmniej zobaczyć na chwilę Panteon. Udaje się dotrzeć chwilę przed zamknięciem. Kawał historii na każdym kroku!

Po całym dniu czas na chillout w hostelu. Tak nawiasem to Rzymie oprócz miejsca noclegowego opłaca się tzw. Opłate turystyczną – 3,5euro za nocleg. W sumie 2 noclegi kosztują każdą osobę 32 euro! Tanio jak barszcz. No może barszcz tańszy, ale znajdź Pan barszcz w Rzymie!

Następnego dnia wyruszamy w stronę koloseum. Obok znajdują się bowiem ruiny Forum Romanum:

img_20170129_105349

Widok z góry robi wrażenie. Jak chyba wszystko w tym mieście. Następnie chcemy się udać na Wyspę Tyberyjską na rzece Tybr :). Znajduje się nieopodal. Na szczęście mieszkańcy i nie tylko, są bardzo pomocni i zawsze wskażą drogę do celu:

img_20170129_110323

I oto jest wyspa. A most na nią prowadzący wprost epicki.

img_20170129_111927

No i tutaj czas się rozejść. Dziewczyny wracają do Bolzano autobusem o 13:30 i muszą wracać na dworzec. 3 inne wolontariuszki już są w drodze powrotnej od 9:30. A Bułgarka wraca do Neapolu. A ja się wybiłem z tego nurtu, bo autobus powrotny mam dopiero o 21:30. Jeszcze cały dzień w Rzymie! No to Ciao Belle!

Trzeba przyznać, że spacer w pojedynkę po mieście też ma swoje uroki. Mogę w 100% decydować gdzie pójść i zobaczyć. Nie ma kompromisów. Docieram do Campo de’ Fiori. Można tu kupić chyba makaron o każdym kolorze i kształcie:

img_20170129_122010

Po woli zdążam na spotkanie z osobą, która zgodziła się być moim przewodnikiem po Rzymie na te kolejne godziny. Ale po drodze jeszcze jakieś ruiny (przepraszam, zapomniałem nazwy.

I nawet polski kościół! A to niespodzianka. Wstępuję do środka bo akurat jest Msza. Rzeczywiście mówią po polsku!

I wreszcie spotykam Panią Marię. Bardzo miło się rozmawia. Czuje się jak prawie jak syn, więc zyskałem nową ciocię! Cała przyjemność po mojej stronie:)

Spacerujemy i jeździmy troche. Możemy zobaczyć kilka fajnych miejsc.

Circus Maximus:

img_20170129_140253

Ogród pomarańczy:

img_20170129_145117

Kopułę Bazyliki św. Piotra:

img_20170129_142617

Następnie pijemy kawę i udajemy się do Watykanu. Tym razem uda mi się wejść do Bazyli św Piotra.

W końcu jesteśmy na miejscu:

img_20170129_175112

Czekamy ok 30 minut by wejść do środka. Przy wejściu czuję się jak na lotnisku. Jakże zdziwione były 2 angielki przed mną, gdy skaner pokazał że mają noże w plecaku. Cóż, przecież jakoś muszą sobie zrobić kanapki. Niestety żegnają się ze sprzętem. Do środka z tym nie wejdziesz. No to zostaje pizza albo pasta na mieście.

No i jesteśmy w środku. Widok wprost zapiera dech w piersiach. Mistyczne miejsce. Miejsce, które dotychczas widziałem tylko w telewizji. Tak oto spełniają się marzenia. Mam okazję zadumać się na chwilę przy grobie św. Jana Pawła 2. Każda część bazyliki zalatuje geniuszem. Osobiście na mnie największe wrażenie zrobiły rzeźby, których realizm fascynuje mnie najbardziej:

img_20170129_171928

Teraz już nie wejdziemy, ale następnym razem koniecznie do odwiedzenia jest Kaplica Sykstyńska.

Moc wrażeń po tym weekendzie. Powoli udaje się na dworzec. Jestem bardzo wdzięczny Pani Cioci Marii za towarzystwo. Miła niespodzianka rzymska!

Arrivederci Roma! Do zobaczenia następnym razem. A komu w drogę temu Flixbus.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s